
Sprawozdanie z projektu
Od początku marca 2015 rozpoczęłam realizację projektu Z Ewangelią do Vip-ów. Każdego dnia udaję się do różnych okolicznych miejscowości, a tam … orientuję się, gdzie znajdują się Urzędy Miasta, Gminy, inne instytucje publiczne oraz siedziby różnych firm. Po przybyciu na określone miejsce idę bezpośrednio do prezesów i dyrektorów firm, kierowników i urzędników państwowych, burmistrzów miast, kierowników sklepów i dużych centrów handlowych, do naczelników urzędów (np. poczty) oraz do lekarzy w przychodniach lekarskich i w prywatnych gabinetach. Proponuję im zakup książek wydawanych przez nasze wydawnictwo oraz zostawiam im materiały ewangelizacyjne, takie jak broszury i książki promocyjne. W sumie od dnia 01 marca do 31 lipca 2015 przejechałam 2500 km i rozpowszechniłam 915 książek.
Osobiste doświadczenie
W pewnej miejscowości na Śląsku udałam się do Urzędu Gminy. Gdy weszłam do sekretariatu, sekretarka poinformowała mnie, że wójt jest bardzo zajęty i nie mogę wejść do jego gabinetu. Dodała, że po tym ważnym spotkaniu, które odbywa się teraz w gabinecie wójta, wójt od razu mysi wyjechać, bo jest umówiony na kolejne spotkanie w innym miejscu. Musiałam więc opuścić sekretariat. Gdy przez jakiś czas pracowałam jeszcze w tej miejscowości, Bóg dał mi taką myśl, żeby wrócić raz jeszcze do tego Urzędu. Gdy weszłam ponownie do sekretariatu, sekretarka poinformowała mnie, że wójt przyjął właśnie kolejnego interesanta, ale natychmiast po załatwieniu z nim sprawy – wyjeżdża. Powiedziałam stanowczym tonem, że zaczekam tu, aż wójt skończy to spotkanie. Szybko usiadłam na krześle, a sekretarka trochę tym zaskoczona – nic nie powiedziała. Po kilkunastu minutach z gabinetu wójta wyszedł klient, a za nim wójt. Szybko podeszłam do wójta (domyślając się, który z dwóch panów nim jest) i poprosiłam o króciutką wizytę, przedstawiając się kim jestem. Wójt zaprosił mnie do swojego gabinetu, a gdy zaprezentowałam książki był niezwykle zainteresowany. Kupił dużo książek i widać było, że jest z tego powodu bardzo uradowany. Na koniec powiedział, że chciałby jeszcze kupić książki dla kogoś, ale ja nie miałam już więcej książek przy sobie. Powiedziałam, że zaraz przyniosę mu książki. Zeszliśmy razem na parking, prowadząc miłą rozmowę. Wójt poczekał przy swoim samochodzie, a ja pobiegłam do mojego, żeby wziąć te książki, które chciał kupić.
Wójt podziękował mi bardzo za to, że go odwiedziłam i pożegnaliśmy się w przyjaznej atmosferze. Doświadczenie to nauczyło mnie, żeby nie poddawać się zbyt szybko i nie zniechęcać reakcjami ludzi, bo to Pan Bóg posyła do konkretnych osób i On też sprawia przed nami otwarte drzwi, nawet wtedy, gdy wydaje się to niemożliwe.
Marta



